Gdyby zapytać naszych dziadków w jaki sposób spędzić imieniny lub święta, zapewne bez wahania, choć ze zdziwieniem, odpowiedzieliby krótko: z rodziną. Latem królowały wyjazdy rodzinne lub pracownicze, które można było spędzić w otoczeniu koleżanek i kolegów oraz z ich rodzinami. Jak na przestrzeni ostatnich lat zmieniło się spędzanie wolnych chwil?
1. Cyfryzacja
W związku z rozwojem techniki i technologii znacznie więcej czasu spędzamy w sieci. Nie cenimy tak bardzo bezpośrednich spotkań, bo wymagają podjęcia pewnych zabiegów w postaci umówienia czasu, miejsca oraz dojazdu. Po co wychodzić z domu, jeżeli w każdej chwili możemy być w kontakcie przez telefon lub komunikator? Dawniej telefon był wykorzystywany do umówienia się na spotkanie, a nie jego odbycia. Z drugiej strony pokolenie naszych dziadków nie wyobrażało sobie, że poza dźwiękiem będziemy mogli się również widzieć rozmawiając zdalnie. Jednakże każdy kto brał udział w takiej rozmowie lub konferencji online wie, że to nie to samo co bezpośrednie spotkanie. Dlaczego? Po pierwsze atmosfera nie jest tak dobrze wyczuwalna. Po drugie trudniej o płynność rozmowy. Podczas spotkań online dochodzi do nieprzyjemnego wrażenia, gdy dwie osoby zaczynają mówić jednocześnie. Poza tym nie ma możliwości spontanicznego komentowania w postaci szepnięcia słowa do osoby sąsiadującej. Kolejną różnicą jest kwestia odczuwania energii na spotkaniach. Czasami w bezpośrednich spotkaniach, tak jak np. na koncertach można wyczuć energię sali, zdalnie nie ma takiego efektu. I co najważniejsze zdalnie przywitać się można jedynie werbalnie i nie ma szans na uścisk dłoni, który tak wiele mówi o naszych rozmówcach.
2. Przedstawianie tylko idealistycznego fragmentu życia
Jak tu się spotykać z tymi wszystkimi znajomymi, którzy osiągnęli taki sukces. A sukces widać w mediach społecznościowych. Wspaniałe zdjęcia z wakacji, z urodzin, z jubileuszy. Korowód osiągnięć i zachwytów nie ma końca. To zadziwiające, że wiedząc jak toczy się nasze własne życie wierzymy, że życie innych jest idealne. U nas poranne zaspanie, utarczki dzieci, przypalony obiad, niewyrzucone śmieci, kurz na półkach i pranie, które schnie już czwarty dzień, bo nikt się jeszcze nie zlitował, żeby je zdjąć z suszarki jest na porządku dziennym. Ale nasi znajomi chyba muszą mieć jakieś tajne systemy, że ich to nie dotyczy. Na zdjęciach wszystko jest cudowne. A z drugiej strony, czy sami zamieścilibyśmy obraz kipiącego obiadu? Trudno jest wyjść do ludzi w poczuciu własnej niedoskonałości. Opowiedzenie w towarzystwie swojej historii, w której nie wszystko układa się pomyślnie wymaga prawdziwej odwagi. Co nas może wtedy spotkać?
3. Wielu znajomych zamiast kilku dobrych przyjaciół
Zapewne, gdy tylko zgłosimy na spotkaniu jakiekolwiek zastrzeżenia co do swojej pracy, zdrowia, rodziny to otrzymamy mnóstwo dobrych rad, możemy też zostać przegłosowani, że inni mają jednak gorzej. Doprawdy czy ktokolwiek chciałby tego słuchać z własnej woli? Otóż znaczna liczba znajomych, którą utrzymujemy dzięki obecności sieci powoduje, że wokół nas jest więcej ludzi. Nie koniecznie są to bliscy przyjaciele i to również powoduje, że nawet na spotkaniach towarzyszy nam atmosfera powierzchowności i sprawiania pewnych pozorów. Dawniej przyjaciół miało się kilku, o nich się dbało, z nimi spotykało i rozmawiało uczciwie. Ludzi często łączyły wspólne doświadczenia pracy lub sąsiedztwa. Łatwiej było o zrozumienie sytuacji rozmówcy, bo samemu wiodło się podobne życie. Obecnie czasem trudno jest wyjaśnić w rozmowie w czym rzeczywiście tkwi problem. Pojawiają się różnice kulturowe, miejsc zamieszkania, przeżytych doświadczeń. Potrzeba niezwykłej otwartości, wrażliwości i umiejętności słuchania, żeby dostrzec historię drugiej osoby.
4. Zaangażowanie w relacje
Sądzę, że ilość ma wpływ na jakość. Dawniej ludzie traktowali się z większym zaangażowaniem. Sąsiedzi dbali o siebie wzajemnie witając się serdecznie każdego dnia i pomagając sobie w drobnych sprawach. Wiedzieli, że z większością będą się widzieć całe swoje życie, gdyż przeprowadzki były rzadkością. Obecnie nawet zakup domu nie jest wiążący, gdyż nowa oferta pracy, czy zerwane stosunki rodzinne powodują, że można przenieść się w nowe miejsce w przeciągu kilku tygodni. Mieszkając w bloku wielorodzinnym obserwuję, że nie wszyscy sąsiedzi mają ochotę odpowiedzieć na moje ‘dzień dobry’. Nawet jeśli to robią, to częściowo automatycznie i powitanie nie wychodzi z ich inicjatywy. Jest oczywiście również część ludzi, którzy kultywują tradycję, lecz jest ich mniej. Osobiście lubię zamienić kilka słów z sąsiadami w oczekiwaniu na windę, lub na ostatnim odcinku do bloku. Czuję dzięki temu, że bardziej przynależę do miejsca, w którym mieszkam. A czasami po prostu miło jest usłyszeć głos kogoś uśmiechniętego, gdy sama miałam ciężki dzień. To pomaga zmienić perspektywę i nabrać dystansu.
5. Zwierzęta domowe odganiają samotność
Jak bardzo brakuje nam towarzystwa potwierdza rosnąca liczba naszych czworonogich przyjaciół. Jeżeli nie sposób umówić się na spacer z koleżanką lub kolegą można wędrować z własnym psem. To szczęśliwie otwiera nowe możliwości. Gdyż rosnąca liczba właścicieli powoduje, że czasem zamieniamy kilka słów w parku lub na psich wybiegach. Poza tym domowe zwierzęta są również odpowiedzią na potrzebę bliskości. Głaskanie psów czy kotów jest bardzo relaksujące i przyjemne. Ponadto powrót do domu, w którym ktoś cieszy się na nasz widok jest bezcenny.
Okazuje się, że mimo zmniejszenia ilości głębokich relacji ludzie nadal poszukują kontaktu. Miejmy to w pamięci przy następnym składaniu życzeń urodzinowych znajomym. Zaskoczmy ich i zamiast wiadomości z bukietem kwiatów i serduszkiem wyślijmy krótkie zaproszenie na kawę z tej okazji. Być może będzie to nowy początek spotkań. Poza tym warto poszukać grupy, która interesuje się taką samą aktywnością jak my. Pływanie, jazda na rowerze, bieganie, gra w karty, projektowanie ubrań a może majsterkowanie? Wszędzie są ludzie, którym rozmowa dobrze zrobi.