Przed zakupem mieszkania lub domu każdy snuje w głowie pewne wyobrażenia. Jaki będzie układ pomieszczeń, jaki będzie klimat, jakie będą ozdoby? Wszystko to widzimy oczyma wyobraźni. Następnie mijają miesiące lub lata i krok po kroku budujemy naszą wizję. Niestety po kilku latach od parapetówki okazuje się, że wcale nie mieszka nam się już tak dobrze jak to planowaliśmy… Dlaczego? Bo robi się przytłaczająco. Co można na to poradzić?
1. Ocenić skalę problemu
Warto przejść się po naszych włościach i poczuć w sobie, w którym pomieszczeniu najchętniej przebywamy. Ocenić, na które nam najtrudniej patrzeć. Zachęcam, żeby stanąć przy drzwiach lub pod oknem. To dobry punkt obserwacyjny całości. Jeżeli staniemy na środku, to zawsze jakaś część będzie umykać naszej uwadze, a teraz zależy nam na tym, żeby zobaczyć całość. Warto prowadzić notatki. Przy tej okazji sprawdźmy stan sprzętów, czy szafki nie mają obwieszonych drzwiczek, czy krzesła mają wszystkie podkładki, czy są solidnie skręcone. Jeżeli coś wymaga poprawek w tym zakresie, to dobrze, żeby się znalazło na liście. Zwróćmy również uwagę na sposób korzystania z przestrzeni, czy można swobodnie przejść, czy jest dobry dostęp do każdego mebla, czy kartony nie zasłaniają światła słonecznego.
2. Zaplanować działanie
Z listą w ręce będzie nam łatwiej ocenić nasze możliwości działania. Niewykluczone, że znalazły się jakieś niezbędne naprawy np. cieknący kran i będziemy jednak woleli skorzystać ze wsparcia w tym zakresie. Nie bierzmy sobie zbyt wiele na głowę. Porządkowanie domu jest wystarczająco dużym wyzwaniem, żebyśmy się jeszcze musieli uczyć z filmików w internecie jak zostać hydraulikiem. Korzystajmy z pomocy: rodzina, przyjaciele, może sąsiad, a jeśli wszystkie opcje zawiodą - specjalista.
Warto na podstawie listy ocenić ile czasu chcemy poświęcić na cały proces. To zależy od naszych możliwości, ale również sposobu działania. Są ludzie, którzy z pełną listą uwiną się w 2 weekendy, bo nie będą się zajmować niczym innym i zamówią w tym czasie jedzenie do domu, żeby się nie rozpraszać. Są tacy, którzy będą poświęcać 5 minut dziennie, a w weekend dodatkowo po 30 minut i całość zajmie im 4 miesiące. Obie drogi są dobre, należy dopasować działanie do siebie. Warto zacząć działać samemu oraz w miejscu, w którym jest najwięcej naszych własnych rzeczy. Możliwe, że inni domownicy zachęceni naszym działaniem sami włączą się do porządkowania, ale może się również okazać, że potrzebne będzie do tego specjalne zaproszenie. Ważne! Nie zaczynajmy od innych. Zacznijmy od siebie. Podzielmy przestrzeń na sekcje - to mogą być po prostu pomieszczenia. Zacznijmy od tych, w których zmiana będzie najbardziej wyraźna i szybko zauważalna.
3. Porządkowanie
Kiedy przystąpimy do działania nic nas nie powstrzyma. Wszędzie dzielimy przedmioty na 3 kategorie: to co zostaje, to co wydamy i to co wyrzucimy (pamiętajmy o segregacji i gratowisku). Rozważmy, czy przedmioty są sprawne i cieszą nasze oko. Czy są nam jeszcze potrzebne? Zdarza się, że potrzebujemy jakiegoś sprzętu ze względu na zajęcia, na które uczęszczamy, jeżeli zajęcia się skończyły i nie podobały nam się na tyle, by kontynuować można podarować sprzęt innym sportowcom. Często wychodzimy z błędnego założenia, że wszystko czego w życiu użyliśmy może być nam jeszcze przydatne. Weźmy na przykład książki, które przeczytaliśmy. Bardzo rzadko zdarza się, żebyśmy czytali 2 razy tę samą książkę, nawet jeśli bardzo nam się podobała i wyciągnęliśmy z niej wiele mądrości. Stoi na półce i przypomina nam jak wspaniała była. Warto podzielić się nią ze światem. Sprawdzajmy przedmioty pod kątem ich sprawności, czy ubrania są nam dobre, czy nie są uszkodzone, czy sprzęty kuchenne i biurowe nie są połamane lub popękane. Naprawiajmy lub pożegnajmy. I przede wszystkim róbmy to od razu lub zapisujmy na listę. Pamiętajmy, że na końcu tego procesu chcemy móc się przejść po naszej przestrzeni z uczuciem lekkości, że wszystko działa i jest tak, jak to planowaliśmy przed laty.
4. Okresowe działania
Gdy nasze mieszkanie lub dom doznały odświeżenia, możemy przechadzać się z pomieszczenia do pomieszczenia i czuć lekkość. Nasyćmy się zadowoleniem z dobrze wykonanej pracy. Należy nam się radość, radość z osiągniętego efektu. Jak go utrzymać? Wystarczą 3 zasady:
I zasada
Każdy przedmiot ma swoje miejsce i po skończonym korzystaniu tam wraca.
II zasada
Gdy jedno wchodzi to jedno wychodzi. Zakupione przedmioty zastępują nam te, które są już uszkodzone lub z których chcemy zrezygnować.
III zasada
Wieczorne 5 minut ogarniania domu. Trzymając się dotychczasowych działań nie trzeba będzie więcej czasu, żeby złożyć koc w salonie, umyć ostatni kubek w kuchni, zadbać o produkty na śniadanie, itd. Te kilka czynności pomoże nam z nową energią ruszyć w kolejnym dniu. Do dzieła!